Dzisiaj dochodzę do wniosku, iż stanowiłem widownię swoistego performance, a za pośrednictwem obiektywu, matrycy i spustu migawki wszedłem w symboliczny kontakt z performerem - on celuje z aparatu w tyłek łosia (jeśli to w ogóle łoś...), ja robię dokładnie to samo, tylko, że celuję w zad artysty...
Ten Krem jest bez sensu.
Komentarze
Prześlij komentarz