Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Barki pamięci żałobny rapsod

W marcu tego roku spłonęła stara drewniana barka cumująca (właściwym będzie, jak napiszę - porzucona) w Porcie Praskim. W rzeczywistości chodzi o zabytkowy Dworzec Wodny, pełniący ongiś rolę pływającej przystani dla parowców.   W Porcie Praskim szwendałem się na początku bieżącego roku. Barkę fotografowałem i wtedy zastanawiałem się też, czy w ramach rozmachu inwestycyjnego jaki tu podobno ruszy, również barka doczeka się rewitalizacji...  Cóż, nie doczekała się. Pozostały jedynie zdjęcia. W internecie krążą fotki przedstawiające żałosne zgliszcza tego naprawdę ciekawego obiektu. Koniec historii. 

Lokal zamknięty

Wędrując szlakiem księżycowych pomników architektury monumentalnej, nie można pominąć obiektu o zachęcającej nazwie OAZA. Jest to imponujący przykład harmonijnego zespolenia blaszano-betonowego baraku z parkowym krajobrazem najbliższego otoczenia. Kto do tego dopuścił, i dlaczego mieszkańcy Księżyca porzucili budowlę - tego nie dowiemy się już nigdy...

Było~Minęło III

Oto przykład pięknego, dwuspadowego dachu. Zdjęcia nie oddają ogromu konstrukcji - jak mi się wydaje, kleszczowo-płatwiowej. Nie jestem pewien czy te potężne, łączone ze sobą bele mocowane do dolnej części słupa można nazwać kleszczami... 

Było~Minęło II

Dziś prezentujemy wnętrza bursztynowej komnaty nieopatrznie rozwalonej przez koparę. I tak, jak wspomniałem, tu się piło najlepiej bursztynowy trunek. Taaaka miejscówka... W ostatnim odcinku cyklu z rozdziawioną buzią będziemy podziwiać konstrukcję dachu komnaty. Bye.

Było~Minęło

No, to jesteśmy znowu na Księżycu. Dziś to, co lubię najbardziej, czyli zabytek z możliwością zwiedzania od środka. Ale zanim zajrzymy do wewnątrz, opowiem ciekawostkę. Otóż, kilka dni po mojej foto-sesji, teren został ogrodzony, wjechała ciężka kopara i bezpardonowo dokonała zniszczenia budynku. Śmiało mogę powiedzieć, iż te zdjęcia są NAPRAWDĘ ostatnimi, jakie tu zrobiono. Oto fragment demolki: Budynek znajdował się nieopodal linii kolejowej, i według pana kierownika demolki, kiedyś był magazynem składującym (prawdopodobnie) księżycowe drzewo. Szkoda, że obiekt padł ofiarą kopary, głównie ze względu na przepiękną więźbę dachową i wręcz idealne warunki do spotkań towarzyskich księżycowych miłośników piwka z pobliskiej Biedronki. W następnym odcinku pokażemy magazyn od wewnątrz (goście od piwka w atmosferze wzajemnego zrozumienia nie przeszkadzali za bardzo w robieniu fot - czytaj: wydębili ode mnie 4 pln i poszli do Biedronki).

Pozdrowienia z Księżyca

Rozległe gruzowisko, po środku którego sterczy pomnik technologicznej potęgi dawnej cywilizacji księżycowej. Ciąg dalszy nastąpi...

Z pegazami w tle

Oto krótka relacja z marcowej, niewielkiej demonstracji nawołującej, krótko rzecz ujmując, do zwiększenia zawartości sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości... Pegazy i starodruki Biblioteki Narodowej w Pałacu Krasińskich stanęły po jasnej stronie mocy:  Tu też zgromadziły się siły demonstrantów (machiny kroczące z miotaczami transparentów):   Tymczasem Imperium Zła zdaje się być niewzruszone: Nawet wobec śmiałych rajdów pod same mury twierdzy: A wszystkiemu przyglądali się starzy mistrzowie, pamiętający czasy mieczy świetlnych działających na dwie bateryjki AA: No, i to by było na tyle tego nudnego reportażu.  A niebawem zamieścimy unikatowe zdjęcie jedynego komina zachowanego na Księżycu. Tam była cywilizacja!!!

Tylko ja i Dzieło

Sigma - architektonicznie II

  A już niebawem chrzest bojowy dp1s, czyli krótki reportaż z pegazami w tle. Stay tuned.

Sigma - architektonicznie

Dwa kolejne sampelki, tym razem centrum handlowe z kopułą od Świątyni Opatrzności Bożej. I słowo na temat manualnego ostrzenia. Niestety, mimo ciekawego patentu z pokrętełkiem, fatalna jakość ekranu kładzie całkowicie sensowność manuala. Do tego dochodzi mała waga aparatu, co nie sprzyja stabilnemu trzymaniu w rękach. Powiększony kadr ciągle się trzęsie, pokazując w efekcie papkę, z której ja nie potrafię nic wykrzesać. Z drugiej strony można założyć, iż powyższe, to wynik braku wprawy i siła przyzwyczajenia do normalnej matówki z klinem i kręcenia pierścieniem obiektywu.

Uśpieni Strażnicy

Zafundowałem iście epicki tytuł posta, który jakoś tam od biedy można przypiąć do poniższego zdjęcia. Mi się podoba, bo od razu mam skojarzenia z symphonic-heroic-heavy-metalem, a więc siłą rzeczy jest właściwy. Bo co...?

Siedzę & jadę

Skonwertowałem ten obrazek do czerni i bieli w intencji podniesienia poziomu "artystycznego" zdjęcia... Mam nadzieję, iż wymowa tej fotografii "wymaga nieszablonowej interpretacji wynikającej z wielowarstwowego kontekstu czasu i miejsca" (cokolwiek by to miało znaczyć... ;).

Sigma DP1s, pierwsze sample

No i w kategorii małego, zaawansowanego kompaktu - takiego "do noszenia na co dzień" wygrała właśnie tytułowa DP1s. Już w rękach miałem Samsunga EX-1, zachwycającego jakością obrotowego wyświetlacza i elegancją konstrukcji. Jednak w decydującym starciu na jakość obrazka, Sigma bezdyskusyjnie rozniosła EX-a. Dodam tylko, że Olympus XZ-1 oraz Panasonic LX-5, również były brane pod uwagę. Tym niemniej i tu, w bitwie RAW-ów, Sigma pobiła wraże siły. Wady (bolesne niekiedy) DP1s rekompensowane są aktualnie niską ceną. Łatwiej jest więc przełknąć ekranik podłej jakości i ociężałość sprzętu. W zamian dostajemy magicznego Foveona formatu aps-c, solidną i niepozorną konstrukcję, no i świetny obiektyw (ciemnica, ale coś za coś w końcu).

Śniegowy potwór

Skoro wiosna już się zapowiedziała, to czas na zimowe wspominki. Oto snow leopard , drapieżnik żerujący w czasie znacznych opadów śniegu.

Pierwsza książka wiosny nie czyni

Wszyscy już mają dość siedzenia w domu, długich wieczorów i temperatur poniżej zera (żeby w stolicy takie ekstremalne warunki !?!). Niech ta wiosna już nadejdzie!

Sam w city

Jest taka pora dnia, gdy miasto wydaje się być wymarłe; wszyscy już zdążyli dojechać do pracy, trwają lekcje w szkołach i wykłady na uczelniach. Małe dzieci zaliczają przedpołudniową drzemkę, a ich mamusie, zważywszy na piętnastostopniowy mróz, robią sobie w ciepełku własnej kuchni gorącą kawusię lub herbatkę. To prawdziwa magiczna godzina ulic miasta.

Faktura

Na wiacie przystanku dzieło ludzkich rąk, na chodniku natury. Warszawa idealnie wtapia się w krajobraz zimowego Mazowsza.

Port Praski II

 I jeszcze dwie fotki z Portu. Na dolnej szeroka panorama basenu portowego. Nadbrzeże widoczne po prawej stronie jest dostępne (powiedzmy, że jak ktoś chce, to wejdzie). Natomiast do zabudowań po lewej już nie dotarłem z "kamerą". Teren jest obstawiony przez ochroniarzy, którzy grzecznie, acz stanowczo wyprosili mnie z "terenu prywatnego"... Szkoda, bo w programie miałem jeszcze wraki barek rzecznych i ruder majaczących w ospałym styczniowym słońcu.

Port Praski

Biurowce, marina, housebooty - pieśń przyszłości jednego z najbardziej malowniczych miejsc Warszawy. Na razie jednak, póki jeszcze  miliony złotych nie zostały wpompowane w Port, można się nacieszyć takim oto widoczkiem: I to tyle na razie. Do tematu powrócę niedługo, bowiem smażą się właśnie ujęcia analogowe. Z nimi więcej ambarasu, zatem poczekać trzeba, ale myślę, że będzie warto.

"Zima"

Mając w pamięci śnieżyce ubiegłego roku, sądziłem, że "ustrzelenie" śniegu będzie łatwizną. Okazuje się jednak, że nie... Można powiedzieć, iż polska złota jesień wciąż trwa. Tak naprawdę chodziło mi o przestrzelenie nowego cacka, jakie wpadło mi w ręce, czyli pentaksa mz-5n, bardzo małej i  świetnie wyposażonej lustrzanki. Film - chińska tanizna po kilka złotych za rolkę.