Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2010

Simon Fowler

A dzisiaj ofiarą emotików padł Simon Fowler, fotograf gwiazd, gwiazdeczek i celebrytów. Lubię, gdy okładkę płyty stanowi zdjęcie, więc nie mogłem się powstrzymać... A poza tym już dawno nie dałem okazji pohasać moim emotikom. Aha, buźki emotików powstały dzięki SF New Republic Font (patrzajta tu: www.shyfoundry.com).

plac Grzybowski

Nareszcie! Plac Grzybowski odsłonił swoje nowe, nowoczesne i przyjazne oblicze. Przestrzeń jest otwarta ale równocześnie wyodrębniona i zmyślnie oddzielona od ruchu ulicznego. Tu można przysiąść i odpocząć. W dzień Narodowego Święta Niepodległości warto powiedzieć o czymś pozytywnym, o czymś co zbudowano i służy wszystkim mieszkańcom Warszawy - i to niezależnie od tego w której z dwudziestu kilku dzisiejszych manifestacji brali udział...

Hel industrialnie II

I znowu hala. Ściany wszędzie tam gdzie tylko można było sięgnąć wysprejowano, co w zasadzie jest już standardem w porzuconych obiektach poprzemysłowych. Hala oczywiście jest ogrodzona płotem, jednak nie ma najmniejszego problemu z wejściem do środka. Ale jak już łazić, to w solidniejszym obuwiu, bowiem podłoga zawalona jest wszelkiej maści rupieciem i odłamkami szkła. Na pięterku było bezpieczniej pod tym względem... Warto się wybrać ;).

Hel industrialnie I

Ogromna, rozsypująca się hala znajduje się w przemysłowej części portu helskiego. Zajmuje znaczny obszar całkiem atrakcyjnej działki. Renowacja, zważywszy na stan obiektu, jest chyba nieopłacalna. Tak więc wyburzenie to tylko kwestia czasu. A inwestor chętny do zagospodarowania terenu na pewno się znajdzie, bo i do plaży blisko i malowniczy port za oknami... Zatem ja bym się nie zastanawiał: stawiać ekskluzywny hotel dla weekendowych wilków morskich ze Skandynawii.

Stopy poszły w górę...

Ostatnie promienie jesiennego słońca można łapać czym się tylko da. Tutaj mamy przykład jakiegoś specjalnego rodzaju chlorofilu, bowiem na stopach nie zauważyłem nawet odrobiny zieleni. Tym niemniej, ważne, że owe to spełnia skutecznie swoją rolę w procesach fotosyntezy...

Civilization - zlot fanów

Dnia 16 października 2010 roku w Warszawie nastąpiło historyczne nawiązanie dyplomatycznych kontaktów pomiędzy światowymi potęgami. Po wymianie kurtuazyjnych uprzejmości, wzniesieniu licznych toastów i wynalezieniu koła przystąpiono do radosnej, niczym nie skrępowanej wojny wszystkich ze wszystkimi. I tylko barbarzyńcy gdzieś się pochowali...

Hel: mozaika

Najlepsze kompozycje kolorystyczne niemal zawsze wychodzą ot, tak z przypadku. Choćbym ustawiał te plastikowe skrzynki specjalnie "pod zdjęcie" to pewnie nigdy nie uzyskałbym takiego efektu, jaki powstał przy pomocy wózka widłowego i jego operatora. Chodzi mi jednakże po głowie podejrzenie, że ów operator to jednak wrażliwy artysta spełniający się w kolorowych instalacjach przestrzennych... Albo zupełnie obłędny murek - ja bym widział taką odważną elewację na którymś ze szklanych pudełek stawianych w Warszawie... ;) O złotej godzinie wygląda on wręcz magicznie. Hel jest mały, więc łatwo go odnaleźć. Warto...

Hel: port

Hel - urocza, nadmorska miejscowość wypoczynkowa wręcz nasycona tematami fotograficznymi. Tu każdy znajdzie coś dla siebie; bo są bunkry, armaty, klimatyczne knajpy. No i port. Właśnie - port... Tu od razu wpadły mi w oko małe, kolorowe łodzie rybackie. Jednak jak pomyślałem, że każda z nich została tylko w sezonie summer'10 sfotografowana pewnie ze sto razy, to jakoś mi się odechciało... Na szczęście uratował mnie niezawodny detal i tym sposobem uzbierałem małą kolekcję płetw sterowych wyżej wspomnianych łódeczek. Następnym razem kontynuacja portowych kolorków, a potem trochę helskiego industrialu...

Jest nowatorsko!

Wilanów. Cel wycieczek szkolnych, par ślubnych i wszelkiej maści fotografów szukających tematów... No więc ja się odnalazłem w obłędnych instalacjach przestrzennych wprowadzających znaczącą dysharmonię w klasycznym porządku architektonicznym. Jestem dumny z dyrekcji obiektu, że dała przyzwolenie na realizację tak odważnego performensu. I tak trzymać! Wreszcie sztuka nowoczesna wdarła się przebojem w dumę i wizytówkę całej stolicy.

Melomani

Na otwarcie Jazzu na Starówce zagrał band o nazwie Alfredo Rodriguez Trio - podobno odkrycie Quincy Jonesa. Przed sceną tłum, stoliki na rynku pozajmowane, a za sceną - proszę - skromna a długa ławeczka dla najprawdziwszych melomanów. Tu nic nie przeszkadzało w odbiorze muzyki.

Festiwal

Na Sonisphere Festival zabrałem swojego poczciwego lumixa fz18, bo jeśli już wpuszczali z lustrzankami, to tylko alfami - widziałem kilka osób z soniakami w rękach. Inne systemy nie były mile widziane (...) W każdym bądź razie, zbyt wiele zdjęć nie zrobiłem. Raczej koncentrowałem się na muzyce, natomiast w przerwach między występami Big Four, znalazłem sobie taki oto temat: naszywki na jeansowych ciuchach - efekty sesji powyżej... I jeszcze dodam, że powrót Joey'a Belladonny do Anthraxu należy uznać za udany - widać, że jest w dobrej formie wokalnej. Naprawdę świetnie się go słuchało. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy byli, widzieli i słyszeli.

Poczekalnia (waiting room)

Dworzec kolejowy w Bielsku Podlaskim - zaniedbana, nieciekawa bryła osadzona na znacznej, wyasfaltowanej przestrzeni. Ale w środku niespodzianka z gatunku "wzornictwa meblowego" - nowatorskie połączenie zimnych, ciężkawych kafli z ciepłem drewnianej faktury ławek. To robi wrażenie...

ACDC: fans

Kilka zdjęć fanów wykonanych na szybko przed koncertem zespołu ACDC na "Bemowo Airport" - czyli największym warszawskim pastwisku. Pogoda dopisała, publika również. Bardzo dobry koncert, pomimo tego, że setlista nie do końca spełniała marzenia... Pozdrowienia dla wszystkich, którzy byli i dobrze się bawili.

Kopenhaga: nieco szerzej

Kamienice i reprezentacyjne budynki użyteczności publicznej znajdują się w dwóch możliwych stanach: albo są w trakcie remontu, zasłonięte przez rusztowania budowlane, albo stoją i błyszczą świeżą elewacją. W centrum miasta brak jest opuszczonych lub zdewastowanych ruder, co w Warszawie niestety w kilku (wydawałoby się) reprezentacyjnych miejscach jest normalnym stanem rzeczy...

Kopenhaga: liquid monsters

Dania to, jak mówią, czołówka europejskiego wzornictwa. I coś w tym jest, w Kopenhadze niemal na każdym skwerku, kawałku trawniczka i nadbrzeżach można napotkać wykwity niekonwencjonalnych pomysłów. Dzieła te mogą się podobać lub nie. Ale Duńczycy z designu potrafili zrobić poważną gałąź przemysłu. I nie trzeba tu infrastruktury, maszyn ani paliw. Po prostu - opłaca się inwestować w kapitał ludzki, czyli coś, co u nas niemal w ogóle się nie liczy. Obróbka fotografii - mój mały standardzik, czyli powielony raw; jeden "na światła", drugi "na cienie". I do tego pędzelek na masce warstwy. To jest pierwsza część krótkiego cyklu na temat Kopenhagi.

The Last Ninja

Sezon na demolki motocyklowe można uznać za otwarty. Jest to, z tego co zauważyłem, niezwykle ciekawe hobby: gdy jeden ścigacz bierze sprawnie i (oczywiście) szybko zakręt, drugi wpada na niewinny samochód dostawczy, wdzięcznie się odbija i uderza o asfalt. Potem przyjeżdżają strażacy i z minami mówiącymi: "taaa... zaczęło się..." zabierają się do udrażniania ruchu drogowego. Nie znam się na motocyklach, i nie wiem, czy to rzeczywiście leży kawasaki ninja. Ale nic to, tytuł brzmi nieźle.

Ulicami Warszawy II

Zaduma bez względu na otoczenie, lub grupowe odpalanie zniczy. W każdym bądź razie, wszystkie one kończyły jednakowo - w kontenerze na śmieci do którego dzielni harcerze zgarniali znicze wygasłe i te jeszcze się tlące...

Ulicami Warszawy

Pożegnanie Prezydenta RP w czasie jego ostatniej podróży. 11 kwietnia 2010 roku.

MANIFA 2010, Warszawa, part 2

A tu migawki z marszu. Cały korowód niespiesznie popełzał z Placu Defilad ulicą Marszałkowską, Alejami Jerozolimskimi, następnie zakręcił w Nowy Świat i dalej prosto do pl. Trzech Krzyży muskanego ostrymi promieniami słońca. Stąd już manifestacja powędrowała ulicą Piękną aż do Wiejskiej - pod budynek Sejmu RP. Atmosfera pikniku i dobrej zabawy dopisywała przez całą drogę.

MANIFA 2010, Warszawa, part 1

Oto pierwsza część relacji z warszawskiej Manify. Pogoda dopisała, uczestnicy również. Impreza rozpoczęła się na Pl. Defilad, w cieniu Pałacu Kultury i Nauki... Tu widzimy "rozwijanie" szyków i sztandarów. Chętni łapali za transparenty, niektórzy za megafony. Kolorowo, wesoło, ale i wzniośle. Za żartobliwymi hasłami kryły się postulaty poważnych zmian lub reform naszego życia społecznego.

New Romantic Industrial part 2

I kolejne zdjęcie z niżej opisanego obiektu. Tym razem konwersja do B&W za pomocą mojej ulubionej warstwy dopasowania. Tu odbyła się walka z aberacją chromatyczną i szumem - uciekając do czerni i bieli zamaskowałem niektóre ułomności fotografii...

New Romantic Industrial

Kolejny dość ciekawy, nikomu nie potrzebny obiekt. Zachowana jakimś cudem tabliczka nad drzwiami informuje, iż był to "Zespół Warsztatów przy ZOZ-Żoliborz"... Zdjęcie przedstawia wielką zagruzowaną halę wielokrotnie i intensywnie dewastowaną przez przypadkowych "zwiedzających". Obiekt znajduje się w tak opłakanym stanie, że właściwie nadaje się tylko do rozbiórki. Zaspawane, solidne blaszane drzwi uniemożliwiają wejście do innych pomieszczeń tego kilkupiętrowego budynku. Czarny, zwęglony strop wpędzał mojego k200d w pomyłki w pomiarze światła. Mimo to jednak, kilka dość dobrych kadrów matryca zarejestrowała...

Kazimierz Dolny part 2

A to już scenka z Muzeum Przyrodniczego w Kazimierzu Dolnym, mieszczącego się w XVI wiecznym spichlerzu zbożowym. Sama ekspozycja niestety nie jest zbyt zachęcająca - zupełnie nie spełnia muzealnych standardów XXI wieku. Ot, szereg gablot straszących wypchanymi okazami trupów ptactwa, owadów i innych przedstawicieli fauny i flory. Niektóre elementy ekspozycji są wręcz kuriozalne (proponuję zwrócić uwagę na przykłady wyrobów z drewna: wywieszony kawał dechy pilśniowej i tym podobne atrakcje). I już nie wspomnę o wszędobylskim brudzie - tu zdechłe muchy leżą obok właściwych eksponatów, gablotki chyba nigdy nie są sprzątane, co dziwi zwłaszcza, że w kasie siedzą aż trzy panie "kustoszki", które zajmują się chyba jedynie pobieraniem forsy za wstęp. Generalnie uważam, że ta placówka obraża tak zacną miejscowość, jaką jest Kazimierz Dolny. Gdyby to ode mnie zależało, już dawno bym cofnął fundusze na "działalność" tego przybytku. Zniesmaczony uniosłem w błagalnym geście ...

Kazimierz Dolny

Mroźny widoczek zasypanego śniegiem, malowniczego Kazimierza. Fotografia przedstawia resztki ruiny o masywnych, kamiennych murach, umiejscowionej przy ulicy Krakowskiej, w pobliżu tzw. Faktorii Angielskiej. Po konwersji do B&W, fotografia wydała mi się nieco spłaszczona, więc zdecydowałem się nadać lekkie ziarno oraz delikatną winietę które miały w moim mniemaniu zniwelować efekt spłaszczenia.

I gdzie jest Whitney? (Where's Whitney?)

Tak mi się spodobała okładka z wiercącą kobietą, że na próbę postanowiłem wpuścić do niej trzy emotiki. Co zrobili z piosenkarką i co zrobili z turkusową wiertarą, tego nie wiem... Oczywiście, szacunek dla warsztatu, pomysłów i kreatywności Davida La Chapelle.

David La Chapelle

Oto jedna z prac w/w artysty, przedstawiająca Whitney Houston nawiercającą otwór w ścianie swojej łazienki. Nie dajcie się zwieść, to nie są jakieś tam platynowe, czy złote płyty. To po prostu najzwyklejsza glazurka, taka po 22 zł za metr... W mojej skromnej ocenie, jest to jedno z najoszczędniejszych zdjęć zrobionych przez Davida - przykuwa wzrok, nie krzyczy wściekłymi kolorami, nie męczy nadmiarem rekwizytów. Idealnie nadaje się na okładkę płyty.

Huta Warszawa (Warsaw's Old Ironworks) part 7

Na terenie kompleksu biurowego Huty, można napotkać resztki starego, nikomu już niepotrzebnego wyposażenia. Myślę, że to świetne miejsce dla fotografów - portrecistów. Sesja zdjęciowa w otoczeniu industrialnych ruin mogłaby okazać się naprawdę niepowtarzalna.

Huta Warszawa (Warsaw's Old Ironworks) part 6

A to już wnętrze tego obiektu. Wszędzie gruz i zdewastowane, ciężkie urządzenia. Tu dobrze widać konstrukcję ścian, u ich szczytu zamontowana jest platforma z dźwigiem. Miejsce o niepowtarzalnym klimacie.

Huta Warszawa (Warsaw's Old Ironworks) part 5

Jedno z ostatnich zdjęć "na hucie". Słońce już powoli gasło, więc trzeba było opuszczać teren. Oto jedna z najbardziej niesamowitych budowli, jaką fotografowałem - suwnica, której ściany skonstruowane są z grubych bali litego drewna, powieszanych do stalowych rusztowań na żelaznych łańcuchach. Przy silnym podmuchu te gigantyczne ściany całe falują, wydając głuchy łoskot...

Huta Warszawa (Warsaw's Old Ironworks) part 4

I kolejne zdjęcie z Huty. Najwyższy obiekt okolicy - zardzewiały silos. Nie miałem odwagi, by wspinać się na górę, choć domyślam się, iż byłoby warto. Obróbka - to co lubię, czyli dwa obiekty inteligentne w PS, jeden "na światła", drugi "na cienie". Bardzo polubiłem ten sposób obróbki, prosty, intuicyjny, dający bardzo dobre efekty. Sama radość tworzenia... Korciła mnie konwersja do B&W, jednak - po kilku eksperymentach - uznałem, iż zachowanie koloru rdzy blaszanej faktury bardziej tu jest na miejscu.

Huta Warszawa (Warsaw's Old Ironworks) part 3

Jedna z hal mocno nadszarpnięta szczękami buldożera. Cała okolica wygląda niczym Guernika po bombardowaniu... I do tego mały eksperyment z kadrem "kwadratowym". Fotografia mocno cropowana z lewej strony; zastanawiałem się nad ostatecznym kształtem kadru i stwierdziłem, że kwadrat najlepiej podkreśli wiązanie betonowej konstrukcji sterczących żeber.

Huta Warszawa (Warsaw's Old Ironworks) part 2

Na początek kilka szerszych kadrów. Tu jeden z nielicznych momentów, gdy wyszło słońce, wspaniale oświetlając gigantyczny ceglany budynek magazynu. Niewiele pracy wymagało to zdjęcie, wprawdzie mogłem wyłuskać szczegół z prześwietlonego graffiti, namalowanego przy rampie, jednak powstrzymałem się - akurat tu pada mocny promień słońca, którego działania nie chciałem niwelować. Fotografia wykonana z piętra budynku biurowego. Wszędzie hulał wiatr powodując stukoty, tarcia i zgrzyty walającego się dookoła gruzowiska.

Huta Warszawa (Warsaw's Old Ironworks)

W okresie świąteczno-noworocznym skorzystałem z dwóch okazji: pierwsza, to taka, że wreszcie znalazłem czas na fotografię. Druga - brak choćby cienia ochrony w ogrodzonym obiekcie, jakim jest Duma Warszawy, czyli Huta położona na północ od miasta. Jeszcze w latach 80-tych, ten gigantyczny zakład przemysłu ciężkiego leżał poza granicami miasta. Dziś już jest tylko zdewastowaną wyspą okrążoną przez dzielnice mieszkaniowe. Jak wspomniałem - zupełny brak ochrony, aczkolwiek główna brama wjazdowa (od ul. Improwizacji) stoi zatrzaśnięta i odrutowana. Jeżą się na niej tablice ostrzegawcze: "teren zamknięty", "uwaga-wyburzenia" i tym podobne. A jednak wejść można, podpowiadam tym którzy się zniechęcili widząc postawioną bramę: trzeba iść od niej w prawo, wzdłuż ogrodzenia. Przebijcie się przez powalone pnie drzew i plątaninę gałęzi. Mniej więcej po 30 metrach znajdziecie wyłom w murze, można spokojnie przez niego się przeczołgać... Nie wykluczam, że zrobili go inni indu...