Na Sonisphere Festival zabrałem swojego poczciwego lumixa fz18, bo jeśli już wpuszczali z lustrzankami, to tylko alfami - widziałem kilka osób z soniakami w rękach. Inne systemy nie były mile widziane (...)W każdym bądź razie, zbyt wiele zdjęć nie zrobiłem. Raczej koncentrowałem się na muzyce, natomiast w przerwach między występami Big Four, znalazłem sobie taki oto temat: naszywki na jeansowych ciuchach - efekty sesji powyżej...
I jeszcze dodam, że powrót Joey'a Belladonny do Anthraxu należy uznać za udany - widać, że jest w dobrej formie wokalnej. Naprawdę świetnie się go słuchało.
Pozdrowienia dla wszystkich, którzy byli, widzieli i słyszeli.
Komentarze
Prześlij komentarz