W okresie świąteczno-noworocznym skorzystałem z dwóch okazji: pierwsza, to taka, że wreszcie znalazłem czas na fotografię. Druga - brak choćby cienia ochrony w ogrodzonym obiekcie, jakim jest Duma Warszawy, czyli Huta położona na północ od miasta. Jeszcze w latach 80-tych, ten gigantyczny zakład przemysłu ciężkiego leżał poza granicami miasta. Dziś już jest tylko zdewastowaną wyspą okrążoną przez dzielnice mieszkaniowe.Jak wspomniałem - zupełny brak ochrony, aczkolwiek główna brama wjazdowa (od ul. Improwizacji) stoi zatrzaśnięta i odrutowana. Jeżą się na niej tablice ostrzegawcze: "teren zamknięty", "uwaga-wyburzenia" i tym podobne.
A jednak wejść można, podpowiadam tym którzy się zniechęcili widząc postawioną bramę: trzeba iść od niej w prawo, wzdłuż ogrodzenia. Przebijcie się przez powalone pnie drzew i plątaninę gałęzi. Mniej więcej po 30 metrach znajdziecie wyłom w murze, można spokojnie przez niego się przeczołgać... Nie wykluczam, że zrobili go inni industrial-explorerzy.
sympatyczne miejsce, musimy tam się wybrać ;)
OdpowiedzUsuń