Jest taka pora dnia, gdy miasto wydaje się być wymarłe; wszyscy już zdążyli dojechać do pracy, trwają lekcje w szkołach i wykłady na uczelniach. Małe dzieci zaliczają przedpołudniową drzemkę, a ich mamusie, zważywszy na piętnastostopniowy mróz, robią sobie w ciepełku własnej kuchni gorącą kawusię lub herbatkę.
To prawdziwa magiczna godzina ulic miasta.
To prawdziwa magiczna godzina ulic miasta.

Komentarze
Prześlij komentarz